czwartek, 4 lipca 2019

Praga- dzieci zwiedzają (plan na 3 dni)

Lubicie podróże służbowe? Ja bardzo :-) A kiedy mogę zabrać ze sobą dzieci- to już najbardziej :-)
Tym razem przy okazji podróży służbowej do Pragi, postanowiłam zabrać ze sobą dwóch najstarszych synów i kiedy ja całe dnie spędzałam w biurze, oni zwiedzali Pragę. Zaopatrzyłam ich w program zwiedzania i wskazówki dojazdu, które znajdziecie poniżej. Wszystkie zdjęcia zostały wykonane przez K i S...

Dzień 1

- ZOO Praga
Dojazd: Autobus nr. 112 ze stacji metra (C) Nadrazi Holesovice





- Stare Miasto, Most Karola, Wieża z zegarem
Dojazd: Metro (A) Stacja Starometska




Dzień 2

- Królestwo Kolei- Kralostvi Zeleznik
Dojazd: Metro (B) Stacja Andel
Adres: Stroupeznickeho 23, Andel- bilety dostępne w sklepie z kolejkami







- Wzgórze Petrin (wieża+ Labirynt Luster)
Dojazd: Tramwaj nr 22 przystanek Ujezd. Dolna stacja kolejki wjeżdżającej na wzgórze znajduje się niedaleko mostu (ul. U Lanove Drahy)- obowiązują bilety komunikacji miejskiej



- Zamek Hradczany
Dojazd: Tramwaj nr. 22, przystanek: Prazsky Hrad

Dzień 3

- Narodowe Muzeum Techniki w Pradze- Narodni Technicke Muzeum
Dojazd: Metro (A) stacja Hradcanska lub metro (C) do stacji Vltavska i tramwaje numer 1, 8, 25, 26 do przystanku Letenske Namesti, dalej pieszo ulicąOvenecka prowadzącą na tyły muzeum.










środa, 3 lipca 2019

Zamki krzyżackie w Malborku i Gniewie

Do zamku w Malborku oraz w Gniewie planowałam już wybrać się w poprzednie wakacje, jednak nie starczyło nam czasu. W tym roku obiecałam chłopcom, że pojedziemy zobaczyć oba te zamki.
Malbork

Zwiedzanie zamków zaczęliśmy od Zamku w Malborku. Bilety na trasę rodzinną kupiłam on-line na stronie http://bilety.zamek.malbork.pl dużo wcześniej i jak się później okazało, miałam szczęście, bo bilety na trasę rodzinną sprzedają się najszybciej.
Trasą rodzinną wraz z przewodnikiem można przejść codziennie w wakacje oraz w weekendy poza sezonem. Jest to trasa przygotowana specjalnie pod dzieci. Zwiedzanie trwa ok. 2 godz.

Na początku zwiedzania przywitała nas pani przewodnik ubrana w dawny strój i każdemu dziecku wręczyła kaptur krzyżacki- od tego momentu nasza grupa zwiedzających zamieniła się w grupę poszukiwawczą.
Naszym zadaniem było znalezienie ukrytych na terenie zamku liter, ułożenia z nich hasła i odczytanie go. Na swojej drodze po zamku spotykaliśmy różne postacie: panią, która grała na lutni, krzyżaka wybijającego monety, rozwiązywaliśmy zagadki lub wykonywaliśmy ich polecenia. Często przeszkadzał nam złośliwy chochlik podrzucając fałszywe fanty :-)


Przy okazji rozwiązywania zadań dzieci poznawały historię zamku. Zakończeniem zwiedzania było odczytanie hasła utworzonego ze znalezionych liter i wizyta w obozie krzyżackim, gdzie dzieci spotkały Wielkiego Komtura i zostały pasowane na Odkrywców Tajemnic Zamkowych.

Każdy otrzymał pamiątkowy certyfikat i mógł wziąć udział w turnieju rycerskim :-)


Wycieczka była fantastyczna!
Jedyna uwaga- zwiedzanie zamku z wózkiem jest praktycznie niemożliwe. Jeśli wybieracie się z młodszymi dziećmi koniecznie zabierzcie ze sobą nosidło.
Gniew

Do Zamku w Gniewie wybraliśmy się kolejnego dnia. Postanowiliśmy koniecznie odwiedzić to miejsce, ponieważ ma bardzo dużo pozytywnych opinii w internecie. Miałam drobne problemy z trafieniem do tego miejsca, ale nawigacja w telefonie skierowała nas na właściwą drogę. Sam zamek nie jest zbyt duży, ale pięknie położony. Obok zamku znajduje się hotel i „Historyczny Park Rozrywki”.
Postanowiliśmy wyruszyć na zwiedzanie z przewodnikiem. Zwiedzanie miało trwać około 1 godz. I tu spotkało nas ogromne rozczarowanie. Pani przewodnik dosłownie „przebiegła” z nami zamek. Gdy wycieczka wchodziła po schodach na wieżę zamku Pani przewodnik nieuprzejmie komentowała, jakich głupich rodziców na zwiedzaniu spotyka, bo albo chcą ciągnąć ze sobą wózki, albo nosidła na plecach noszą… Jak najszybciej zaprowadziła nas do sali, gdzie była opowieść o Bitwie pod Grunwaldem odtwarzana z głośników- niezbyt interesująca i w całkowitej ciemności. Potem wbiegliśmy do dwóch kolejnych sal z wystawą starych przedmiotów i zwiedzanie zakończyliśmy przebiegając Salę Tortur-tempo wycieczki było tak zawrotne, że nawet nie zanotowaliśmy jakie eksponaty tam były. Ogólnie wycieczka była totalną porażką i zajęła nam nie więcej niż 30 min.

Następnym punktem zwiedzania były odwiedziny w Zbrojowni- oczywiście na wstępie dostaliśmy ochrzan, że już stoimy pod Zbrojownią (skoro jeszcze powinniśmy być na zwiedzaniu z przewodnikiem), ale potem było już tylko lepiej :-) Pani odpoczęła i poprowadziła bardzo fajny pokaz różnej broni. Każdą broń można było wziąć do rąk, co bardzo podobało się dzieciom.



Po zwiedzaniu zamku postanowiliśmy coś zjeść i obejrzeć walki rycerskie w Historycznym Parku Rozrywki. Chłopcy wybrali jedzenie z grilla- czas oczekiwania baaardzo długi, a samo jedzenie bez rewelacji. A pokaz walk rycerskich? Czekaliśmy aż walka zacznie się ponad kwadrans. Rycerze w tym czasie jeździli dookoła areny. Gdy po 20 min. zaczęło padać większość czekających na pokaz opuściło widownię a my wraz z nimi.
Opuściliśmy Gniew bardzo rozczarowani- zamek z zewnątrz jest bardzo ładny i okolica też jest piękna, ale jeśli chodzi o ocenę całego kompleksu to wypadł bardzo jarmarcznie- dużo ludzi, głośna muzyka, jakieś tańce na scenie, walki „pseudo” rycerskie i do tego ten Grill z kiełbasą i piwem.
Czy jest to miejsce na rodzinny wypoczynek? Raczej nie. Może pomysł na dzień pełen atrakcji, jeśli ktoś lubi taki folklor. My z pewnością w sezonie wakacyjnym tam nie wrócimy.

Gdańsk

Lubicie zwiedzać miasta? U nas nie wszyscy lubią i mimo że w Trojmieście bywamy conajmniej raz w roku, to po raz pierwszy udało mi się namówić chłopaków na jednodniowe zwiedzanie Gdańska. Jeśli zastanawiacie się czy warto zawracać sobie głowę jednodniowym wyjazdem, to w czasach biletów lotniczych za 9 zł i pięknej autostrady zaryzykujcie- jestem przekonana, że w Gdańsku będziecie bawić się wspaniale!
My wybraliśmy się do Gdańska samochodem. Wyjechaliśmy wcześnie rano i już po 9 parkowaliśmy na parkingu pod Kościołem Św. Brygidy. W pobliskiej kawiarni zjedliśmy śniadanie i przed 10 czekaliśmy na otwarcie Ośrodka Kultury Morskiej.

1) Ośrodek Kultury Morskiej-- znajduje się on tuż obok Żurawia. Zwiedzanie zaczęliśmy od wystawy specjalnie przygotowanej dla dzieci Ludzie-Statki-Porty- tu spędziliśmy całą godzinę: chłopcy sterowali żaglówkami, dowodzili na mostku, ładowali statek, zwijali żagle, przebierali się w rożne stroje i ewakuowali się szalupą ratunkową ubrani w kapoki.
Wszystkie nasze dzieci (od 1,5 rocznego malucha do prawie 10 latka) bawili się wspaniale i nie chcieli wychodzić.
Mieliśmy dużo szczęścia, bo byliśmy sami, więc chłopcy mogli bawić się do woli a personel obsługujący wystawę sam dzieci do różnych zabaw zachęcał.
Po zabawach poszliśmy na wystawę multimedialną znajdującą się na ostatnim piętrze. I tu znowu spędziliśmy prawie godzinę. Pani z personelu gdy zobaczyła małych chłopców od razu zaprosiła ich do wspólnego zwiedzania. Pani oprowadzała nas po wystawie opowiadała ciekawostki i namawiała chłopaków do zabawy. Chłopcy z wielkim zainteresowaniem oglądali ustawianie platformy, próbowali załadować prom samochodami i przymierzali strój spawacza. Największą atrakcją wystawy była możliwość zbudowania statku- tata poradził sobie z tym zadaniem doskonale, czym wzbudził zachwyt synów.
Na ostatnim pietrze odwiedziliśmy wystawę Łodzie Ludów Świata- chłopcom najbardziej podobała się gondola (pewnie dlatego, że niedawno nią pływali), a nam te pochodzące z Azji.
Po obejrzeniu wszystkiego wybraliśmy się do pobliskiego Żurawia.
2) Żuraw


Obeszlismy go w miarę szybko- wystawy nie były zbyt interesujące dla dzieci, ale bardzo zainteresowały ich drewniane koła i koniecznie chcieli poznać zasadę działania Żurawia- tata znów mógł błysnąć wiedzą.
Po Żurawiu krótka przeprawa promem i chłopaki pobiegli zwiedzać statek.
3) Sołdek
Sołdek to pierwszy statek pełnomorski zbudowany przez polską stocznię. Tu można zobaczyć maszynownię, sterownię i wystawy w ładowniach. Ja tym razem zwiedzanie musiałam sobie odpuścić, ponieważ najmłodszy syn padł ze zmęczenia, a z wózkiem na statek wejść się niestety nie da. Dla mojego męża wycieczka z 3 chłopcami była nie lada wyzwaniem- wąskie i śliskie schodki na statku nie ułatwiały zwiedzania :-)
Chłopcy wrócili zachwyceni- statek podobał im się bardzo i przez następne 30 min. przekonywali mnie jak dużo straciłam zostając na zewnątrz.
Po intensywnym zwiedzaniu przyszedł czas na odpoczynek. Zjedliśmy obiad na Starym Mieście i podjęliśmy decyzję, ze ostatnim elementem wycieczki będzie Europejskie Centrum Solidarności. Mieliśmy w planach jeszcze Hewelianum, ale chłopcy wspólnie zdecydowali, ze są już zmęczeni i do Hewelianum iść nie chcą.
4) Europejskie Centrum Solidarności- Wydział Zabaw
Gdy dotarliśmy do Stoczni Gdańskiej było już po 15. Udało nam sie kupic bilety na 15 i 16 i chłopcy pobiegli do Wydziału Zabaw. Tu też wszyscy 4 bawili się rewelacyjnie. Sala jest duża, ale ilość osób limitowana, więc nie ma tłumów i bez trudu można obserwować swoje dzieci. Do tego sala jest zamknięta, a przy wejściu i wyjściu siedzą panie z obsługi, więc dziecko samo nie wyjdzie. Bardzo podobało mi się to miejsce pomimo tego, że sal zabaw nie znoszę i raczej unikam takich miejsc.
Na koniec obowiązkowo zdjęcie z historycznym długopisem i krótka opowieść o Stoczni i historycznej bramie.
Zwiedzanie Gdańska skończyliśmy grubo po 17. Chłopcy byli bardzo zmęczeni, więc postanowiliśmy na tym zakończyć. Nie udało nam się wybrać do Hewelianum, ale to zostawimy na kolejną wizytę.
Na tej wycieczce udało mi się chyba przekonać chłopaków, że zwiedzanie miasta może być bardzo fajne i nie oznacza nudnych wystaw i muzeów.

Węgry- wokół Balatonu

Lubicie spontaniczne wyjazdy? My lubimy i to nawet bardzo :-) I kiedy okazało się, że pod koniec wakacji mamy wolny tydzień, to od razu wiedzieliśmy, że nie spędzimy go w domu.
Najpierw szybki przegląd ofert „Last Minute” i już po godzinie mieliśmy wykupiony pobyt nad Balatonem. W ostatniej chwili zakupy w Empiku i z mapą i przewodnikiem ruszamy odkrywać Węgry.
Podróż na Węgry rozłożyliśmy sobie na dwa dni. Pierwszy dzień z noclegiem i zwiedzaniem Brna, drugi to podróż na Półwyspep Tihany na Węgrzech, gdzie mieliśmy zarezerwowany hotel.
Jeśli lubicie zwiedzanie to w okolicach Balatonu na pewno nie będziecie się nudzić. My spędziliśmy bardzo intensywny tydzień i czujemy lekki niedosyt. A co warto odwiedzić? Zapraszam do lektury:-)
TAPOLCA- Lake Cave
Wyobraźcie sobie podziemne jaskinie znajdujące się pod miastem, które możecie samodzielnie przepłynąć metalowymi łodziami… Brzmi fajnie? Dlatego jest to miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić. Wycieczka nie trwa długo, ale jest ciekawym doświadczeniem- zwłaszcza dla osób, które tak jak ja nie umieją wiosłować ;-) Woda nie jest głęboka, ale momentami jest ciasno i nisko, więc trzeba uważać na głowę. Nasze dzieci były zachwycone jaskiniami, mimo, że bardzo długo czekaliśmy na wejście (niestety w sezonie trzeba przygotować się na długie kolejki).
https://www.bfnp.hu/en/tapolca-lake-cave-visitor-centre-tapolca
Address: Tapolca, Kisfaludy Sándor utca 3.
GPS: 46.883115, 17.443221


KESZTHELY
Bardzo ładnemiasteczko położone na zachodnim brzegu Balatonu.

Warto wybrać się na spacer po rynku, a następnie koniecznie pojechać na molo. Okolice molo są bardzo ładnie zagospodarowane. Jest tu ładna alejka spacerowa i plac zabaw dla dzieci. My zakończyliśmy spacer wizytą w kawiarni na molo- tu przy kawie, ciastkach i lodach świętowaliśmy urodziny naszego 6-latka.

SZIGLIGET- Zamek
Jadąc do Topolcy zauważyliśmy ogromne ruiny zamku położone na wzgórzu. Od razu byliśmy pewni, że następnego dnia tu będziemy. Z samego rana pojawiliśmy się na parkingu i jako pierwsi zwiedzający wdrapaliśmy się do zamku. Ruiny zrobiły na nas ogromne wrażenie- jak na 750 letni zabytek, zamek jest świetnie zachowany. Można tu zwiedzać kaplicę i kuchnię. A widoki ze szczytu zapierają dech w piersiach.
http://www.szigligetivar.eu/?lang=en

Na koniec spaceru warto wejść do piwniczki z winami zlokalizowanej u podnóża zamku- można tu degustować oraz kupić węgierskie wina.
A jeśli macie chęć odwiedzić prawdziwą winnicę i obejrzeć dużą piwniczkę z winami, to warto  po wyjeździe z parkingu, objechać zamek z tyłu i pojechać do winnicy zlokalizowanej na wzgórzu w pobliżu zamku- fantastyczni gospodarze, smaczne przystawki i widok na Balaton. Jest pełno drogowskazów, więc z łatwością traficie :-)


VESZPREM
Miasto położone na 7 wzgórzach jak Rzym. Piękne centrum- można spacerować tu bez mapy, ponieważ wszystkie drogi prowadzą do zamku. Urokliwe kamienice, kościoły i widok na urwisko.



W Veszprem znajduje się też ZOO, jednak my zamiast do ZOO, zabraliśmy dzieci do Parku Linowego znajdującego się za Veszprem w drodze do Tihany- świetne miejsce na rodzinne popołudnie: park linowy, duży plac zabaw, strzelanie z łuku, quady. Jeśli lubicie takie parki, to jest to miejsce warte polecenia.


TIHANY
Bardzo urokliwa wieś na Półwyspie Tihany. Warto odwiedzić tu centrum, gdzie znajduje się kościół, a także skansen z zagrodą garncarską i chłopską w charakterystycznym stylu Tihany.


Następnie warto wybrać się na dłuższą wędrówkę poprzez Wzgórze Echa, Kalwarię aby zobaczyć wydrążone w 20- metrowej pionowej ścianie skalne pustelnie- Remetetelep.



Szlak mimo, że oznaczony jest jako zielony, jest dość trudny. Nie nadaje się na wyprawę z wózkiem- szlak momentami jest wąski i bardzo stromy, najpierw prowadzi ostro pod górę a następnie w dół tuż przy urwisku- przy deszczowej pogodzie taka wycieczka może być bardzo niebezpieczna!
SUMEG
Jeśli marzy Wam się zwiedzanie lepiej zachowanego zamku- koniecznie wybierzcie się do miejscowości Sumeg. Zamek wznosi się ponad miasteczkiem na 270 metrowej skale.
Jest to miejsce, które z pewnością spodoba się dzieciom. Na dziedzińcu zamku odbywają się pokazy i przejażdżki konne.
Jest tu zbrojownia, stajnia oraz kuchnia, gdzie można kupić pyszne węgierskie ciastka. Jeśli jeszcze czujecie niedosyt to możecie odwiedzić komnatę czarownic lub salę tortur, ale ta akurat nie jest polecana dzieciom.




Jeśli będziecie zmęczeni zwiedzaniem i będziecie chcieli odpocząć i posilić się, to polecamy restaurację znajdującą się pod zamkiem: fantastyczna regionalna kuchnia i kącik zabaw dla dzieci- nam bardzo się tam podobało i smakowało :-)

Praga- dzieci zwiedzają (plan na 3 dni)

Lubicie podróże służbowe? Ja bardzo :-) A kiedy mogę zabrać ze sobą dzieci- to już najbardziej :-) Tym razem przy okazji podróży służbowej ...