niedziela, 31 maja 2020

Gdańsk- Muzeum II Wojny Światowej


A gdyby tak rzucić wszystko i spędzić niedzielę w Gdańsku? Od kiedy zaczął się rok szkolny nasz tydzień podporządkowany jest chłopcom: szkoła i zajęcia dodatkowe wypełniają kalendarz po brzegi. Moja praca na pełen etat i wyjazdowa taty to kolejne przeszkody w planowaniu wspólnych podróży.... Nawet weekendy zajmują nam żagle starszaka i basen malucha.
Wczoraj, pomimo ostatnich w tym roku regat starszaka powiedzieliśmy dość. Podczas obiadu podjęliśmy decyzję, że ruszamy nad morze. Szybkie pakowanie, rezerwacja hotelu, odbiór starszaka z regat i ruszamy do Gdańska.
Trzy i pół godziny pózniej i dwie części „Kevina samego w domu i w NY” zatrzymujemy się pod hotelem. Tym razem wybór padł na Mercure Posejdon- hotel w Jelitkowie, blisko plaży i z udogodnieniami dla rodzin z dziećmi (gry planszowe w recepcji, kącik zabaw, wydzielona cześć basenu dla maluchów i specjalne menu dla dzieci w restauracji).
W niedzielę rano od razu po śniadaniu ruszamy na spacer po plaży. Nie wiem jak Wy, ale ja morze kocham ogromnie- nic mnie tak nie wycisza. Godzina na plaży i czuję się jak nowonarodzona.



Po spacerze najważniejszy punkt programu- Muzeum II Wojny Światowej. Miejsce bardzo polecane przez wielu naszych znajomych, które od dawna chciałam odwiedzić, ale jakoś brakowało czasu...
Muzeum znajduje się blisko Gdańskiej Starówki, jeśli przyjeżdżacie samochodem bez trudu zaparkujecie na podziemnym parkingu Muzeum lub przy okolicznych uliczkach.
Zwiedzanie zaczynamy od Wystawy dla Dzieci- wystawa opisywana jako interaktywna podróż w czasie jest ciekawie zrobiona, jednak u nas pozostawiła pewien niedosyt. Zamiast przewidzianych 45 min. wystawę obejrzeliśmy w kilkanaście minut- szkoda, że wystawa była krótka a komentarze czasem zbyt długie dla małych dzieci.

Wystawa Główna- mimo, że wystawa jest polecana dla dzieci powyżej 12 roku życia, moim młodszym chłopcom podobała się bardzo. I 5 i 9 latek z wielkim zainteresowaniem przechodzili do kolejnych sal. Wiadomo, że nie wszystkie eksponaty były dla nich interesujące, ale w każdej z sal było coś, co zatrzymywało ich na dłużej a rodzicom i starszym braciom dawało czas na spokojne zwiedzanie. Zwiedzanie obu wystaw zajęło nam ponad 3 godziny, ale muzeum jest tak ciekawe, że można by było spędzić tam cały dzień.


Po wyjściu z Muzeum, postanowiliśmy zabrać chłopców na krótki spacer na Stare Miasto. Najpierw obiad nad Wełtawą, przejażdżka karuzelą, krótki spacer mostem i decydujemy się zobaczyć Gdańsk z większej wysokości- 15 minutowa emocjonująca przejażdżka Amber Sky jest naszym ostatnim przystankiem w Gdańsku. Wracamy do domu zmęczeni, ale zadowoleni. Po raz kolejny odkryliśmy nowe ciekawe miejsca, a Muzeum zrobiło na nas wszystkich piorunujące wrażenie.








Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Malta z dziećmi w 5 dni

Malta od dawna była moim marzeniem, ale Głowa rodziny już Maltę zwiedziła wcześniej, więc nie było szans na ponowną wizytę. Długo się wahała...